Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział IV, czyli zmiany.
Strona Główna * Księga Gości [0] Dodaj do Księgi * 2805 * Dodaj do Ulubionych *




Rozdział IV, czyli zmiany.

Nareszcie! Czwarty rozdział rodzony w bólach przez 4 miesiące powstał. Nie wiem tylko, czy ktoś to jeszcze czyta, no ale ok, wklejam.

 

Piątkowy poranek był mroźny lecz słoneczny. Zapowiadał się wyjątkowo ładny dzień. Na dziś byłem umówiony z Takeru w moim mieszkaniu w sprawie obrazu. Mieliśmy sprawdzić, jak nasze pomysły przedstawiają się w praktyce. Pochłonięty myślami nie zauważyłem nawet, kiedy skończyły się zajęcia. Z głową pełną kolejnych pomysłów wróciłem do domu i cierpliwie czekałem na przybycie mojego gościa. Zjawił się u moich drzwi tuż przed szesnastą. Gdy otworzyłem drzwi zobaczyłem dziwną postać opatuloną w grubą zimową kurtkę, długi kolorowy szalik owinięty kilkakrotnie wokół szyi oraz z czapką naciągniętą prawie na same oczy, które i tak przysłaniała grzywka.
- Cześć, byłbym wcześniej, ale profesor nas trochę dłużej przytrzymał – odezwał się po chwili. Gdyby nie głos, nie rozpoznałbym go. Wyglądał jak kupka zmarzniętego nieszczęścia.
-  Nic się nie stało. Wejdź, zaparzę ci herbatę, bo mi zaraz całkowicie zamarzniesz – odsunąłem się i gestem zaprosiłem do środka.
- Dziękuję. Fakt, strasznie mi zimno – wszedł i zaczął powoli ściągać z siebie kolejne warstwy ubrań.
Owszem, było chłodno, ale on ubrał się jak na Syberię. Widać, że nie jest przyzwyczajony do polskich temperatur. Dobrze, że mam ciepłe mieszkanie. Gdy w końcu zdjął wszystkie zbędne części garderoby zobaczyłem, jak jego cudowne, brązowe oczy idealnie komponują się z rumianymi od mrozu policzkami. Podałem mu ciepłe kapcie i pokazałem drogę do kuchni. Zasiadł przy stole a ja w tym czasie wstawiłem wodę i włożyłem torebki z herbatą do kubków. Kątem oka widziałem, że rozgląda się po niewielkim pomieszczeniu co chwila jednak spoglądając na mnie. Gdy herbaty były gotowe usiadłem naprzeciwko mojego gościa, podałem mu napój, po czym w milczeniu napawaliśmy się aromatem mojego ukochanego Earl Greya. Słońce zachodziło oblewając świat różowo-fioletowym blaskiem. Czas płynął, ale to nic, mieliśmy go wystarczająco dużo. Patrzyłem lekko zmrużonymi oczami, jak Takeru obraca kubkiem swymi białymi, delikatnymi dłońmi, by ciepłem przywrócić im normalne krążenie. Po jakimś czasie spojrzał na mnie i powiedział:
- Już mi ciepło, możemy zająć się projektem – uśmiechnął się przy tym tak pięknie, że na moment odebrało mi mowę.
- Tak, oczywiście – odparłem wracając do normalnego stanu.
Zaprowadziłem go do sypialni, ponieważ tam właśnie miał powstać obraz. Zawsze malowałem w pracowni, w pokoju obok, lecz tym razem projekt był specyficzny, więc potrzebowałem również nietypowego miejsca. Jestem raczej minimalistą, dlatego mój pokój był urządzony w takim stylu. Jedna, solidna szafa, regał z ciemnego drewna, niskie łóżko i szafka nocna były jego jedynym wyposażeniem. Pomieszczenie zazwyczaj jest przestronne, lecz ze względu na sztalugę, płótna, farby i inne niezbędne do malowania sprzęty, stało się zwyczajnie zagracone. Takeru wszedł niepewnie, przyglądając się krajobrazowi jak po pobojowisku. Wskazałem, by usiadł na łóżku, sam zająłem miejsce na podłodze.
- Przedstawię ci mój pomysł. Chciałbym, żebyś na obrazie wyglądał, jakbyś dopiero się przebudził. Ze zmrużonymi oczami będziesz spoglądał w okno. Około 8 rano światło idealnie pada łóżko. Pościel będzie satynowa, kolorze czekoladowym, by kontrastować z jasnym odcieniem twojej skóry, ale pasować do włosów i oczu. Obraz będzie wyglądał, jakby został stworzony w sepii. Co o tym sądzisz? – spytałem po wyczerpującym monologu.
- Świetny koncept, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń – odpowiedział ze szczerym uznaniem.
Zrobiliśmy małą próbę, w ubraniu. Poprosiłem, by położył się na łóżku, ja natomiast układałem każdy fragment jego ciała, niczym lalkarz, by dopasować pozę do zamysłu. Delikatnie chwyciłem go za podbródek, by obrócić jego twarz w odpowiednią stronę. Spojrzenie, jakim mnie obdarzył, wprawiło mnie w chwilowe osłupienie. Do tej pory w jego oczach widziałem spokój i niewinność, lecz tym razem czaiło się w nich coś innego...dzikość i pożądanie. Czyżby nie był taki grzeczny, jaki mi się wydawał? Zrobiłem kilka zdjęć, by pokazać mu, jak będzie mniej więcej wyglądał. Na powrót zrobił uroczą minę i z zachwytem przyglądał się zdjęciom. Ten chłopak jest dla mnie zagadką, którą muszę rozwiązać. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym Takeru ubrał się, pożegnał i wyszedł.
Następnego dnia koło 7 rano usłyszałem pukanie do drzwi. Miałem nastawić sobie budzik na wcześniejszą godzinę, by zdążyć doprowadzić się do normalności przed przyjściem mojego modela ale jak zwykle zapomniałem. Poczłapałem nieprzytomny do drzwi. Mój gość powitał mnie uśmiechem lecz po chwili przybrał dziwny wyraz twarzy i zapytał, czy wszystko ze mną w porządku.
- Tak wyglądam bez kawy – odparłem z uśmiechem, po czym wpuściłem Takeru do środka.
Chłopak został w przedpokoju a ja poszedłem nastawić wodę w czajniku. Usiadłem na krześle i położyłem głowę na stole. Chyba przysnąłem bo nagle poczułem jak ręka Takeru muska mój kark. Momentalnie się ocknąłem i zobaczyłem jak mój gość zasiada naprzeciwko mnie i stawia przede mną kubek parującej kawy. Podziękowałem i natychmiast wypiłem połowę parząc sobie przy tym trochę język. Gdy tylko trochę oprzytomniałem zdałem sobie sprawę, że nawet się nie ubrałem i dalej chodzę w samych spodenkach. Przeprosiłem na chwilę mojego gościa i poszedłem się ubrać. Zarzuciłem na siebie pierwszą znalezioną w szafie koszulkę i wróciłem do kuchni. Takeru stał przy oknie zamyślony, z kubkiem dłoni i dziwnym uśmiechem na ustach. Po chwili obrócił się w moją stronę.
- Zaczynamy? – zapytał.
- Tak, oczywiście. Chodź za mną.
Gdy tylko weszliśmy do mojej sypialni, Takeru zaczął się rozbierać. Widok jego nagiego ciała sprawił, że zrobiło mi się jakoś tak ciasno w spodniach, ale z całych sił starałem się skupić na przygotowaniu farb i płótna. Wszystko już było na miejscu, więc podszedłem do mojego modela i ułożyłem go tak, by światło idealnie oświetlało jego ciało. Trzęsły mi się przy tym trochę ręce, co oczywiście zauważył.
- Krępuje cię to, że ja leżę nagi a ty patrzysz na mnie i mnie dotykasz? – zapytał zerkając na mnie ponętnym wzrokiem.
- No co ty. Jestem profesjonalistą i w pracy nic mnie nie rozprasza – odparłem. Co za ściema…
Usiadłem za sztalugą, wziąłem ulubiony ołówek i zacząłem szkicować. Co chwilę wychylałem głowę zza płótna, by zapamiętać kolejne szczegóły i móc rysować dalej. Takeru patrzył na mnie, jakby samym wzrokiem chciał mnie doprowadzić do orgazmu
- Uspokój się, idioto – karciłem się w myślach.
Po kilku minutach, przy braku mojej reakcji, chłopak dał sobie spokój i patrzył teraz za okno, tak jak miał robić od początku. Trochę mnie to uspokoiło i pozwoliło chociaż odrobinę bardziej skupić się na pracy. Całkiem nieźle mi szło, każda narysowana kreska była dokładnie taka, jaka powinna być, bez żadnych poprawek. Zacząłem uśmiechać się do siebie, to będzie dobry dzień.
- Jak ci idzie? – zapytał po dłuższym czasie model.
- Dobrze. Właśnie skończyłem szkic i mogę zacząć malować – odpowiedziałem.
- Nie zaczynaj mieszać farb, bo się zmarnują – powiedział nagle.
- Dlaczego?- zapytałem, nie patrząc na niego, bo szukałem wzrokiem potrzebnych mi tubek porozrzucanych wokół mnie.
Nie otrzymawszy odpowiedzi odwróciłem się w łóżka, na którym powinien leżeć Takeru, lecz zamiast tego zobaczyłem twarz chłopaka tuż przy mojej. Jego pełne wargi gwałtownie wbiły się w moje. Całował mnie namiętnie i gdy tylko odzyskałem zdolność logicznego myślenia odwzajemniłem pocałunek. Odsunął swoją twarz na kilka centymetrów od mojej, po czym chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę łóżka.
- Skąd w takim drobnym ciele tyle siły? – pomyślałem, gdy pchnął mnie mocno w rozgrzebaną pościel.
Jednym ruchem ściągnął ze mnie koszulkę i zaczął całować moją szyję i tors. Mój mózg przestał w ogóle pracować, całkowicie poddałem się instynktowi. Samotne miesiące zrobiły swoje. Leżałem pod nim i wiłem się z rozkoszy, gdy podgryzał płatek mojego ucha lub drażnił językiem sutki. Zaczął schodził z pocałunkami co raz niżej. Gdy tylko doszedł do linii bokserek zatrzymał się na chwilę i spojrzał na mnie. Już miał je ze mnie zerwać, lecz w tym momencie chwyciłem go za nadgarstki i obróciłem tak, że teraz to ja byłem na górze.
- To moje łóżko, więc gramy na moich zasadach – powiedziałem i przypieczętowałem swoją dominację intensywnym pocałunkiem.
Ściągnąłem w siebie bieliznę i sięgnąłem do szafki. Dobrze, że w przypływie rozpaczy niczego stamtąd nie wyrzuciłem. Wyciągnąłem lubrykant, po czym wylałem odrobinę na rękę. Posmarowałem swój członek i wejście Takeru. Ten cały czas przyglądał mi się z niecierpliwością. Chciałem go trochę jeszcze przetrzymać, chociaż sam ledwo się powstrzymywałem przed zerżnięciem go bez jakichkolwiek namiętności.
- Weź mnie w końcu, bo zwariuję – jęknął i poruszył biodrami.
Obaj byliśmy strasznie napaleni, więc nie przeciągałem więcej i po krótkim przygotowaniu wszedłem w niego jednym, szybkim ruchem. Zatkałem mu usta pocałunkiem, by mniej skupiał się na bólu. Gdy tylko się przyzwyczaił, zacząłem powoli poruszać biodrami. Takeru nie pozostawał bierny i przy każdym pchnięciu zaciskał mocniej mięśnie. Założyłem jedną jego nogę na swoje ramię, żeby mieć do niego lepszy dostęp. Przyspieszyłem tempo. Nasze oddechy stały się krótkie, z trudem łapaliśmy powietrze. Takeru stracił całą swoją zadziorność i jęczał teraz jak szalony, błagając o więcej. Na skraju wytrzymałości chwyciłem jego członka i zacząłem go drażnić, by pomóc mu szybciej dojść. Ostatnie mocne pchnięcie i moja sperma wypełniła wnętrze chłopaka. Ten po chwili wytrysnął mi na rękę i własny brzuch. Wyszedłem z Takeru i od razu padłem tuż przy nim. Chłopak spojrzał na mnie i ufnie wtulił się we mnie. Pocałowałem go w czoło i powiedziałem:
- W  takim tempie to do wakacji nie skończę tego obrazu.
Na co chłopak odparł:
- Oj tam, oj tam.

 


Głosuj (0)

MikoChan 00:27:18 23/10/2011 [Powrót] Komentuj



Suuper XD To "oj tam oj tam" na końcu mnie zabiło xD haha pisz dalej ^^
Miss_evil 20:20:51 2/11/2011
aaqm68.neoplus.adsl.tpnet.pl | brak www IP: 83.5.172.68

Czytamy ! Czytamy ! ; D
Łiii nareszcie ten rozdział! < 3
Neko 21:37:58 23/10/2011
zalogowany | http://ksiezycowe.zapiski.wjo.pl/ IP: zalogowany







Trudy bycia innym, wzloty i upadki, miłosne uniesienia. Opowiadanie.

2011
Październik
Czerwiec
Maj
Marzec